|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Blogi czytane...
Blogi czytane rzadziej...
Kontakt ze mną
|
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Oto jestem!
Sporo (jak zwykle) rzeczy mam do napisania, ale (jak zwykle) jest późno, a ja jutro idę (również jak zwykle) do pracy. Więc będzie krótko (jak zwykle? :P )... Dzisiaj wiedziałem, że spotkam się z S. i Oksaną i pójdziemy razem na otwarcie Stadionu Narodowego, więc wiedziałem, że dzień będzie udany! :) Zadzwoniłem rano do S. i umówilimy się, że przyjdę do niego (Oksany) na godz. 13:30 i poczekamy tam na Elizę (tę jego koleżankę, która - miałem takie wrażenie jakoś w maju - naśmiewała się z mojej choroby) i razem z nimi pójdę na stadion i jeszcze spotkamy się z Czarkiem (siostrzeńcem Elizy - jest w jej wieku mniej więcej) i jeszcze jedną koleżanką, a S. do nas dołączy, jak wróci z pracy. Razem z S. była nas więc szóstka! :) Był cholerny mróz, ale pojechaliśmy na ten stadion - długo tam się wysiedzieć nie dało. Obeszliśmy i obejrzeliśmy co tylko się dało, posłuchaliśmy trochę muzyki (na samym dole był koncert otwierający stadion pod hasłem: "Oto jestem!". Akurat grał zespół Zakopower - jakoś nie przepadam, ale było fajnie. Obejrzeliśmy też makiety stadionu - zdjęcia poniżej: ![]() ![]() ![]() Potem dziewczyny wymyśliły, że przyjdziemy do mnie się rozgrzać, a potem razem już z S. pojedziemy znowu na stadion zobaczyć pokaz fajerwerków o godz. 20... Średnio mi się ten pomysł spodobał, ale ch... ;) Przyjechaliśmy do mnie, otworzyłem bułgarską rakiję i wypiliśmy - niektórzy czystą, ja z Elizą po drinku. ;) Przyjechal S. - totalny ARMAGEDON! :P Zjedli mi prawie wszystko, co było do zjedzenia, wszystkie słodycze, a S. buchnał mi jeszcze puszkę piwa Efes, które przywiozłem sobie z Serbii! :[ Tego mu nie daruję, zwłaszcza, że wypił mi też moje "Czernihiwskieje Białe"! :[ :/ <ściana> Mieliśmy jechać na stadion tramwajem, ale okazało się, że most dla ruchu innego niż pieszy jest zamknięty! :/ Poszliśmy więc "z buta" - a było wręcz LODOWATO!!! :/ Ja nie miałem już siły, ledwo szedłem, w końcu się potknąłem i przewróciłem - dziura w spodniach gotowa! :/ No jak zwykle z S. coś złego przecież MUSIAŁO się stać, nie? :/ W każdym razie zatrzymaliśmy się gdzieś w połowie mostu Poniatowskiego, bo Eliza stwierdziłą, że ja już nie dam rady dalej dojść, więc nie idziemy! :) Stamtąd był dobry widok na fajerwerki, które trwały kilka minut. :) I tu miałem miłą niespodziankę... zmieniłem zdanie na temat Elizy o 180 stopni prawie! :P Jak na początku jej nie lubiłem - uważałem za zarozumiałą, strasznie pewną siebie, trochę przemądrzałą i naśmiewającą się z mojej choroby... ...tak teraz stwierdziłem, że to jednak sympatyczna i dobra dziewczyna! :) Wiecie, jaki mi piękny komplement powiedziała, kiedy staliśmy razem wszyscy na tym moście? :D ...powiedziała, że mam piękny głos i jestem wręcz tworzony do pracy, w której operuję głosem! :D Mam piękną dykcję i w ogóle przyjemnie jest mnie słuchać i że mam w sobie dar opowiadania i w tym kierunku powinienem zukać zawodu! :D ...no przyznam Wam, że dawno sie słyszałem takich miłych słów! :))) A w ogóle, to jakpoprzednim razem widziałem się z S. i Oksaną (jakiś tydzień temu), to S. powiedział mi, że myślał, że zrezygnuję z obecnej pracy gdzieś po dwóch miesiącach - że tylko tyle tu wytrzymam i był zdziwiony, że dałem radę dłużej! :P Po powrocie z pokazu sztucznych ogni, Eliza z siostrzeńcem i koleżanką poszli Nowym Światem do Metra Świętokrzyska, by wrócić do domu, a S. z Oksaną przyszli jeszcze ze mną do domu. :) Pogadaliśmy trochę, powygłupialiśmy się i poszli gdzieś chwilę po godz. 22. Tymczasem ja musiałem jeszcze pozamiatać ...i wrzucić ten wpis na bloga! :)
piątek, 27 stycznia 2012
Miniony weekend...
Dziś piątek, więc najwyższa pora wspomnieć o minionym weekendzie - zwłaszcza, że jutro sobota, a ja idę do pracy... o.O A skoro jesteśmy już przy temacie: przez ostatnie dwa dni pracy było BEZNADZIEJNIE! Posadzili nas na bazę Abonentów z wypowiedzeniami - nie mam pojęcia, jak się w niej ;poruszać i pewnie robię masę błędów, co będzie skutkowało zwolnieniem mnie z pracy... Czyli standard: chce mi się umrzeć!!! :((( Wróćmy jednak do tematu! Miniony weekend spędziłem z S. i Oksaną - w sobotę wieczorem piliśmy wino, które przyniosłem (ukraińskie, dobre) i oglądaliśmy "Listę Scindlera" ...w języku rosyjskim. :/ W niedzielę zaś piliśmy dwa wina - "Starefo Mnicha" na ciepło i potem "Staropolskiego grzańca" - wino z "Żabki" za 9zł - typowy jabol, nawet nie miało głębokiego denka w butelce, a małym drukiem było napisane: "wino zawiera siarczany"! ;P No zwykła SIARA! Paskudne było, ble... Wcześniej (w niedzielę) o godz. 14 byliśmy w Domu Spotkań z Historią na filmie "Przelot nad zdobytym miastem" - film archiwalny nakręcony z pokładu hitlerowskiego samolotu, który przelatywał nad zgliszczami stolicy! Były pokazane ulice, na której teraz mieszka S. - pl. Grzybowski (w czasie wojny hitlerowcy zorganizowali tam getto) i moja (nazwy nie podam, wybaczcie :P )! W czasie wojny zniszczono 15% zabudowy stolicy, ale na zdjęciach (przez tą chmurę dymu chyba) wyglądało na znacznie większe zniszczenia, ale i tak 15% zabudowy miasta to strasznie dużo! :/ Ogólnie widok dość przygnębiający - po projekcji, dla kontrastu chyba, pokazano krótki filmik z przelotu nad Warszawą współczesną z pokładu helikoptera. Potem był poniedziałek, wtorek, środa i czwartek - 4 dni spędzone w pracy (każdego z nich pracowałem po 10 godzin!). Poniedziałek i wtorek były OK, ale w środę posadzili nas na bazę, o której wspomniałem na wstępie. W czwartek też na tej bazie siedziałem... I kiedy na początku tygodnia robiłem po kilkanaście punktów, to w czwartek zdobyłem DWA! I to właściwie niepoprawnie, bo "odraowałem" Abonenta, który nie powinien zostać "odratowany" - mam nadzieję, że nikt tego nie zauważy i nie wyciągną konsekwencji - BOJĘ SIĘ! :((( Więc teraz do stresu i zmęczenia doszedł jeszcze STRACH! Naprawdę przestaję czuć się człowiekiem, jest źle! :((( I jeszcze wczoraj wieczorem zadzwonił S. zapraszając mnie, bym do niego przyszedł nazywając mnie "dupeczką" (jak to ma w zwyczaju, a co mnie STRASZNIE wk... denerwuje!!!). Celowo się tak do mnie odezwał, bo była u niego ta jego koleżanka Eliza, której NIE LUBIĘ po tym, jak zabrałą mnie ze swoimi braćmi i chłopakiem na dyskotekę, by pośmiać się z mojej choroby - pamiętacie? Sam nie pamiętam, kiedy to już było, ale pamiętam, że pisałem o tym na blogu. Ona jest naprawdę zarozumiała, przemądrzała i nie wiem, za jaką laskę się uważa (S. też ją za taką uważa), ale dla mnie jest po prostu PASKUDNA! Okulary, nieładna twarz, grube uda - bleee! W każdym razie ona słyszała naszą rozmowę, bo jeszcze mnie S. zapraszał, by dzisiaj (w piątek) wybrać się z nimi do Centrum Nauki Kopernik, ale powiedziałem mu, że ja tam byłem i nie zrobiło na mnie jakiegoś piorunującego wrażenia! ...poza tym wcale nie miałem ochoty wydawać ok. 20 zł na bilet wstępu do czegoś, co nie sprawia mi jakiejś wielkiej frajdy! :/ Wtedy użył zwrotu "dupeczka" po raz drugi ...i ostatni, bo odłożyłem słuchawkę (mówiłem mu, że będę tak robił, jeśli będzie mnie tak nazywał). :] Dziś próbował kilkukrotnie do mnie dzwonić, ale za każdym razem albo nie odbierałem, albo rozłączałem połączenie. :] Nie miałem ochoty z nim rozmawiać po prostu - strasznie mnie zdenerwował swoim wczorajszym gówniarskim zachowaniem i popisywaniem się przed głupią Elizką, jaki to z niego "luzak" i "maczo"! :/ Pewnie jednak sam puszczę mu jednak jutro wieczorem po pracy (kończę o godz. 20, więc w domu będę ok. godz. 21) sygnał, by do mnie oddzwonił, bo w niedzielę jest... otwarcie Stadionu Narodowego! Mają być darmowe koncerty a wieczorem pokaz fajerwerków! :) W moim smutnym i szarym życiu czasem potrzebny jest taki przebłysk czegoś pozytywnego żebym nie zwariował! Ogólnie jednak jest naprawdę FATALNIE! Nie widzę przed sobą ŻADNEJ przyszłości, nie widzę na swojej drodze żadnej atrakcyjnej i mądrej kobiety (nawet mnie na nią NIE STAĆ!) i, mówiąc wprost, jestem w ciemnej DUPIE! :((( Tak bardzo chciałbym już umrzeć... Ps. Do tematu ACTA jeszcze wrócę (zapewne wielokrotnie), ale już nie dzisiaj!
niedziela, 22 stycznia 2012
NIE dla ACTA!
Wiele miałbym dziś do opisania - choćby cudowny weekend spędzony z S. i Oksaną, ale... ACTA! Ten temat bije wszystkie inne na głowę! Poza tym jest późno i tylko o tym zdążę napisać! :P Cenzurze Internetu mówimy stanowcze NIE! To kolejny element układanki, która ma doprowadzić do stworzenia NOWEGO CZŁOWIEKA - absolutnie bezkrytycznego, potulnego i posłusznego władzy! Mamy stać się ŚMIECIAMI - nie pozwólmy na to!!! Czym jest ACTA? Ten filmik powinien Wam odpowiedzieć... http://alturl.com/8233t - chyba, że już go ocenzurowali! :/ Mógłbym wrzucić tu jeszcze dużo Demotywatorów o ACTA, sporo linków do newsów - nawet na "reżimowym" Onecie, ale... film powinien wystarczyć - ja nie mam żadnych pytań! ![]() Myślicie, że to niemożliwe, że to się nie dzieje??? Te pomysły chorych grup mega-bogatych korporacji JUŻ częściowo działają: mieliście zapewne okazję trafić na YouTubie na jakiś materiał video, który w Waszym kraju nie chciał się otworzyć prawda? ;> Ba! A co z regionalizacją płyt DVD - to był dopiero początek! ACTA to ogromne zagrożenie dla wolności sieci, a więc wolności W OGÓLE! NIE DLA ACTA! ![]()
piątek, 20 stycznia 2012
Nieplanowane nadgodziny!
Ech... weekend kochany! :) To włąściwie chyba mój ostatni odpoczynek w tym miesiącu... :/ Dzisiaj bowiem jeden z fajniejszych przełożonych zapytał mnie bowiem, czy dam radę zrobić próg, a kiedy odpowiedziałem, że raczej nie jestem pewny, bo straciłem 4 dni pracy przez chorobę ...powiedział, że dyrekcja zdecydowała, że ci, którzy chcą próg indywidualny - muszą wziąć nadgodziny. o.O Powiedziałem, że skoro tak, to mogę wziąć nadgodziny 29 lub 30 stycznia, bo w przyszłym tygodniu i tak mam już 5 dni pracujących (po 10 godzin). Zaproponował mi więc poniedziałek 30 stycznia, bo w niedzielę, to mały ruch na infolinii i tak będzie i zapytał, w jakich chcę godzinach. Nie przemyślałem tegoza bardzo i wypaliłem... "od godziny 10 do 20"... a mogłem wziąć mniej godzin! :/ No ale dobrze, przynajmniej dobrze zapłacą za przepracowane godziny (bo podwójnie za nadgodziny) - ciekawe tylko, ile zapłacą za te 4 dni L-4? Z tego, co słyszałem chyba 80% i coś tak czuję, że ttak właśnie jest, ale spoko... Wczoraj przyszedłem do pracy i siadłem - jak sądziłem - w dobrym miejscu. Myliłem się... jeden kolega po prawej śmierdział potem (był chory jakieś uczulenie) - strasznie capiło od niego, a drugi - po lewej śmierdział wódką... o.O Całe szczęście mnie przesadzili, bo miałem problem z logowaniem - na innym stanowisku bezproblemowo (około godziny 11:30) - straciłem pół godziny z 10 godzin pracy, ale i tak miałem wczoraj świetny dzień: nagrałem 21 aneksów - w tym jeden za 2 punkty, czyli razem zrobiłem 22 punkty! :))) Dziś było średnio na początku, potem trochę się rozjkręciło i nawet zadzwoniła jedna abonentka z już złożonym wypowiedzeniem i za nią były 3 punkty! :P Ogółem zrobiłem dziś jednak 19 punktów, czyli bardzo dobrze, a jednak żałowałem, że nie zrobiłem wyniku podobnego do wczorajszego! ;P Jeszcze mi trochę punktów do progu prowizji brakuje i niestety nie będę sobie mógł pozwolić na obijanie się w robocie! Do końca miesiąca muszę pracować na pełnych obrotach! :/ A co poza tym? Właściwie nic ...może poza tym, że wczoraj (19.01) zadzwoniłą do mnie mama z propozycją oddania mi swojego telefonu, który dostałą na przedłużenie umowy (Sony Ericsson Elm) i zaoferowała, że przedłuży umowę na mój internet - no dobra, więc chwilę pogadałem! ;P Wie jednak, że mam jej za złe to, że nadal nie zrobiłą nic, by pomóc mi z pracą, chociaż sama się zadeklarowała już kilka lat temu. :/ No nic... przyjedzie do mnie chyba w lutym, to pogadamy. Szczerze, to brakowało mi z nią rozmów... :| Ps. Po powrocie do domu o godz. 22 i zjedzeniu kolacji zajrzałem na swoje konto... Robert z Gorzowa Wielkopolskiego wpłacił mi... 100zł na konto!!! No co to, k...wa, jest?!?!?!? Żart jakiś??? To 1/10 JEDNEJ miesięcznej raty, których nie płaci od prawie 1,5 roku!!! Koniec mojej cierpliwości - idę z tym do prawników na MILION PROCENT! :/
czwartek, 19 stycznia 2012
Dzień przerwy...
Tak... dzień przerwy po dwóch dniach pracy jest bezcenny! Od jutra dwa kolejne dni po 10 godzin na słuchawkach i WEEKEND! :))) Gorzej, że potem poniedziałek, wtorek... środa ...i CZWARTEK również w pracy (i to po 10 godzin: od godz. 11 do godz. 21!)... nie wiem, jak sobie z tym poradzę - teraz czekają mnie takie 4 dni pod rząd częściej, bo zmienili mi wymiar czasu pracy na PEŁNY! :/ Ma o swoje zalety: zapłacą mi za tą większą ilość godzin, no i większa jest szansa na zrobienie wymaganego progu premii, ale ma też i wady niestety: będę WYKOŃCZONY! :/ No trudno... W poniedziałek 16 stycznia jechałem do pracy z jednym z fajniejszych kolegów z roboty (przyjęty bodaj w październiku ubiegłego roku). Okazało się, że to niesamowity człowiek: jeszcze kilka miesięcy temu w jakiejś małej miejscowości był strażakiem w Ochotniczej Straży Pożarnej! :) Powiedział, że nie boi się śmierci i lubi takie ekstremalne zajęcia (a miał w tej pracy kilka sytuacji grożących śmierci,ą lub kalectwem), a kiedy zapytałem go: "co w takim razie robisz na słuchawkach?", odparł, że zbiera na swoje długi (nie dopytywałem o szczegóły) i jak je spłaci, to znowu wróci do jakich takich zajęć z adrenaliną, bo to jest jego pasja! Mało tego: wraz z kolegami ćwiczył kiedyś parkour, czyli - mówiąc najprościej - ekstremalne akrobacje i takież omijanie wszelkiego rodzaju przeszkód! :) Respect... W pracy Maciek pytał, czy ktoś chce brać nadgodziny na wtorek i środę, więc się zgłosiłem, żeby odrobić chociaż jeden dzień z tego mojego zwolnienia chorobowego - wziąłem nadgodziny na wtorek, choć miałem mieć wolny - kuuurde, od 9 do 19... :| Wyszedłem z domu o 7:30! W pracy coraz bardziej cisną, żebyśmy robili "upgrady", czyli zwiększali pakiety, pomimo zapowiadanej już abonentom podwyżki cen o.O Wierzcie mi... nie jest to wcale łatwe - mało, jest ekstremalnie TRUDNE!!! :/ We wtorek do pracy jechałem zaś z kolegą, który jechał ...bez biletu - to ten taki trochę "lalusiowaty"/metroseksualny, ale "napakowany" i przystojny. Trafiła się kontrola - do niego podeszła akurat dosyć młoda kontrolerka i kiedy odpowiedział na jej pytania, że nie ma ani dokumentów, ani biletu, ta... powiedziała, żeby poszedł do kierowcy i kupił bilet! 'O' SZOK! Ja kiedyś takiego szczęścia nie miałem, jak trafiła mnie kontrola a nie miałem biletu! :((( Pożyczył ode mnie na bilet i kupił u kierowcy - nawet nie musiał go kasować, bo akurat był przystanek i kontrolerzy wysiedli zostawiając go, bo widzieli, że kupuje bilet! ...no i dlaczego ja MUSZĘ doładowywać sobie kartę miejską, a takich cwaniaczków kanary nie łapią! :/ Wieczorem (o godz. 19) wyszedłem z pracy i zadzwoniłem do taty, bo od kilku dni choruje (ma wysoką gorączkę - 38,6 stopnia C. i stracił głos) - chciałem zapytać, jak się czuje i czy się polepszyło?Ojciec prawie płaczliwym głosem powiedział, że czuje się jeszcze gorzej - aż mi się go szkoda zrobiło - jakby nie patrzeć i jaki by nie był, to jednak mój ojciec. On nie płakał, tylko stracił głos przez to przeziębienie i dlatego tak go było słychać. :/ Naprawdę zrobiło mi się go strasznie żal i aż mi się zachciało go przytulić i pocałować. :( Wróciłem do domu, zapytałem, co mogę dla niego zrobić i zrobiłem mu mleko z miodem, bo o to poprosił - nie mógł nic jeść, bo nie miał apetytu, a kiedy spróbował coś zjeść, kiedy byłem w pracy, zwrócił wszystko. :/ :((( Wczoraj też był ciekawy program na TVP2 w "Ekspresie reporterów" o mojej chorobie - straszne przypadki nieleczone przez NFZ ze względu na wiek - to nieludzkie!!! Ci ludzie mogliby zachować sprawność, gdyby kuracja (którą ja też miałem) była im przedłużona - niestety, terapia refundowana jest dla ludzi przed 40-tym rokiem życia i tylko przez 3 lata (ja miałem, kiedy była refundowana przez 2 lata, a teraz ponoć ma być refundowana przez 5 lat, ale nadal jest to odwlekanie nieuchronnego - na Zachodzie często refundacja jest do końca życia!). W ogóle, jak powiedziano w programie, gorzej w sprawie leczenia tej choroby jest tylko w Bośni i Charcegowinie w Europie (sic!)... I my ośmielamy się nazywać cywilizowanym krajem?! :/ No nic... dziś miałem dzień odpoczynku: zrobiłem zakupy, pojechałem wypróbować polecanego w różnych serwisach kebaba na ul. Francuskiej na Pradze - faktycznie dobry, niedrogi (10zł), ale bez "fajerwerków". ;) Tata czuje się nadal kiepsko - temperatura waha się w przedziale 37,4-38,6 i nadal nie może mówić - widać, że się męczy i jest to dość przykry widok. :( Dzwonił rano po lekarza z wizytą domową, bo był przedwczoraj, wydał prawie 100zł na leki (dla porównania: ja wydałem 30-kilka zł i mi pomogło!) i nadal jest chory. Lekarz miał przyjść po godz. 13, ale okazało się, że w przychodni skontaktowali się z lekarką i ona wyjaśniła, że przepisany lek zadziała po 2 dniach i przyjdzie do taty w piątek - tata zadzwonił do przychodni i dowiedział się o tym dopiero o godz. 19, bo wcześniej oni próbowali do taty dzwonić, ale on nie zdążył odebać telefonu. No w każdym razie mam nadzieję, że poczuje się lepiej... Dziś rano zawołał mnie tata do pokoju, bo na balkonie wylądował... wielki piękny ptak po godz. 9 - nie wiem, co to było, nie wyglądał na dzikiego, może hodowlany komuś uciekł? Byl większy od piłki nożnej - naprawdę spory, nie zdążyłem mu się jednak dokładnie przyjrzeć, bo po chwili sfrunął z balkonu! Poza tym przypomniałem sobie o ...Aśce! Ciekawe czemu? <myśli> Pewnie już nigdy się do mnie nie odezwie... :( No ale... może to i lepiej? ;P Szkoda troszkę, bo na początku naszej znajomości wydawała mi się fajna i mądra ...by później okazać się głupią i przemądrzałą. ;P ...ale jednak przykro. :/ Uważam po prostu, że tak się ludzi nie zostawia! :((( No nic, idę spać, bo jutro (tfu! dzisiaj!) do roboty i pobudka o 7 rano znowu!
niedziela, 15 stycznia 2012
Grzane wino...
He he... kolejny wieczó z S. i Oksaną! :) Tata leży chory w pokoju, więc znowu spotkanie odbyło się u S. :) Najpierw spotkaliśmy się pod Rotundą, skąd udaliśmy się do sklepu po... wino! :P "Stary mnich" rządzi! ;P Ja kupiłem wino, a S. poszedł po przyprawy do grzanego wina i Liony. :) Poszliśmy do S. - on przygotował grzane winko i potem oglądaliśmy razem komedię "Bad Teacher" z Cameron Diaz - ja i S. znamy ten film, ale Oksana nie widziała, a że to fajna komedia... :) Ogólnie po raz kolejny było super! :))) Naprawdę miły wieczór, bawiłem się z nimi świetnie ...i chyba coraz bardziej zaczynam rozumieć język ukraiński! ;P Szkoda tylko, że wczoraj nie udało nam się pojechać na lotnisko i zobaczyć ten taras widokowy, na który wejście załatwił nam S. - no nic, następnym razem będzie okazja! :) Najważniejsze, że było SUPER! :))) Ech, o takim przyjacielu zawsze marzyłem! ;) Zapomniałem wczoraj wrzucić Wam ciekawego newsa: http://tinyurl.com/6tvzrvm - "Mieszkaniec hiszpańskiej prowincji Galicja, przeżył spore rozczarowanie, gdy zamiast zamówionego za pośrednictwem Internetu zestawu do powiększenia penisa przysłano mu lupę." :D No co, lupa też powiększa, nie? ;P He he he... A jutro w końcu do prac - ciekawe, czy coś jeszcze pamiętam? ;P Tak się zastanawiam, czy nie poprosić o nadgodziny we wtorek lub środę (bo mam wolne), żeby jednak ponagrywać trochę aneksów, bo inaczej musiałbym robić po 21 dziennie do końca miesiąca, żeby osiągnąć próg premii - NIEREALNE! :/ Ps. O Bułgarii znowu nic nie napisałem, sorki za mojego lenia! ;P
sobota, 14 stycznia 2012
3 osoby - 3 języki!
Tiaa... Ten wpis mógłbym równie dobrze zatytuować: kolejne popołudnie z S. i Oksaną. ;) Prosił mnie przez telefon, to się zgodziłem i odebrałem ją z jego domu, by zawieść ją na Okęcie, gdzie S. pracuje. Niestety po drodze nie było czynnego kiosku, a w tym w "Złotych Tarasach" biletów nie było... Skończyło się tak, że poczekaliśmy już tam jakieś pół godzinki na S., aż wrócił z pracy, a ja w tym czasie kupiłem tacie aspirynę w aptece, bo teraz on się przeziębił - kiedy mi już powoli przechodzi. Oczywiście, jak zwykle, S. miał do mnie pretensje - kiedy sam powiedział przez telefon Oksanie, żebyśmy już nie jechali, tylko na niego poczekali! :P I wysępił jeszcze ode mnie 300zł - połowę ma mi oddać 1 lutego, a drugą połowę - 15. No zobaczymy - on (w odróżnieniu od paskudnego oszusta i złodzieja z Gorzowa!!!) ODDAJE ...tylko może to zająć troszkę więcej czasu. ;) II dobrze: będę miał wymówkę, by mu więcej nie pożyczać! :P A tytuł newsa mówi oczywiście o nas, tj. o mnie, S. i Oksanie, bo ja z nią rozmawiałem po angielsku, ona z S. po ukraińsku, a S. ze mną po polsku - jak zwykle! ;P Trzy osoby, trzy języki - fajna zabawa! ;P Jakiś czas temu (nie dalej niż 2 tygodnie temu) obejrzałem na YouTubie filmik, który zrobił na mnie OGROMNE wrażenie... Zobaczcie sami: http://alturl.com/zfdxv - facet bez rąk i bez nóg, a tryska tak ogromnym optymizmem!!! JAK ON TO ROBI?!?!?! Jest naprawdę niesamowity ...a dodatkowo przykre jest to, że to całkiem przystojny facet przecież!!! Strasznie mi go szkoda, biedny człowiek... :((( A jednocześnie zazdroszczę mu tej ogromnej wewnętrznej siły! Aha, przypomniałem sobie rozmowę jakiśczas temu w pracy na temat Arłukowicza z moimi koleżankami. Już wiem, dlacego jest akurat ministrem zdrowia! ;P ...z wykształcenia jest ponoć lekarzem pediatrą! :) Także tutaj zwracam honor, ale i tak pozostaje dla mnie zwykłym karierowiczem! :/ W ostatni poniedziałek oglądałem Lisa w TVP2... Prawicowe skunksy po raz kolejny czepiały się Jurka Owsiaka! Tzn. ja się zgadzam z tym, że dla wielu udział w WOŚP to takie swoiste "rozgrzeszenie": przez cały rok nic nie robią, tylko tego jednego dnia wrzucą coś do puszki! Dla mnie to też jest trochę śmieszne i kabaretowe, jak się z pomagania robi szopkę, ale... tacy są ludzie!!! Grunt, że to działą i przynosi naprawdę dobre owoce!!! :) A tak poza tym, to niedawno była kolejna rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Tym razem w temacie wypowiedziała się (ceniona i szanowana przeze mnie) prof. Magdalena Środa: http://tinyurl.com/6lpoa59 - <<hciałam zabić Kiszczaka i Jaruzelskiego, ale ta nienawiść stopniała i pojawił się zdrowy rozsądek. Przez 20 lat generał okazał oblicze człowieka przyzwoitego. Pamiętam, jak kiedyś został zraniony i nawet nie wszczął postępowania. Zarzut kierowania "grupą przestępczą o charakterze zbrojnym" nie dość, że jest bolesny, to jeszcze komiczny. Ten temat zostawiłabym historykom. Kiedyś się doczekamy pełniejszej analizy stanu wojennego i wtedy będziemy rozsądzać - powiedziała w "Kropce nad i" w TVN 24 prof. Magdalena Środa.>> No cóż... jak zwykle celnie i mądrze! :) Osobiście również uważam, że stan wojenny był "mniejszym złem", ale tak naprawdę... nie chce mi się już tych spraw rozstrząsać - nie popychają one ŻADNYCH spraw do przodu, żadnych dzisiejszych problemów! Zostawmy to historykom do analizy za 50 i 100 lat! :/ Wiecie co jest najgorsze? Ano to, że jutro ostatni dzień mojego dłuuugiego wolnego - obym tylko całkiem wydobrzał, to najważniejsze! A w pracy się nie napracuję zbytnio, bo idę w poniedziałek, ale wtorek i środa znowu wolne! ;P Kurde, ale wypłata za styczeń to będzie raczej licha przez te 4 dni nieobecności. :( No progu to raczej całego znowu nie zrobię! :/ Aha, i znowu nie wziąłem się nawet za opisywanie wyjazdu do Bułgarii! :/ :((( Moooże jutro się w końcu za to zabiorę - póki jeszcze COKOLWIEK pamiętam! ;P
piątek, 13 stycznia 2012
Ukraiński sylwester...
Właśnie wróciłem... Bo byłem dziś na zaproszenie S. u niego i Oksany na ...ukraińskim sylwestrze! :P Wiecie, mają trochę przesunięty kalendarz, ale to chyba byłbardziej prawosławny niż ukraiński sylwester. ;) I, całe szczęście, nie czekaliśmy do północy. Byłem u S. po godz. 18 - S. z Oksaną poczęstowali mnie ukraińskim "kapuśniakiem" z fasolą (nawet smaczne), kutią i - na prośbę Oksany - S. zrobił mi "grzańca"! :P Słuchaliśmy na YouTubie starej muzyki z lat naszej młodości (lata 90-te), chociaaż za nią nie przepadam (poza hitami Michaela Jacksona), oglądaliśmy ukraińskie skecze kabaretowe (większości nie rozumiałem) i ogolnie było wesoło. Gdzieś o godz. 22 S. otworzył szampana "Ruskoje" (to produkują w Polsce!!!). wypiliśmy po lampce i wróciłem do domu. Oczywiście S. nie byłby sobą, gdyby nie związał moich butów w przedpokoju tak, że miałem potem problem z ich rozsznurowaniem! :P Kurde... no i tak go KOCHAM! :P W domu byłem o godz. 22:30 i teraz kładę się do łóżka, dalej się wygrzewać! :) Ps. Oksana działą na S. kojąco: wróciłem do domu trzeźwy i nie obity! ;P Naprawdę bawiłem się z nimi SUPER! :)))
czwartek, 12 stycznia 2012
Na chorobowym...
W poniedziałek poszedłem do pracy i ...straciłem głos! :P Niektórzy Abonenci myśleli, że jestem pijany, inni, że mam 70 lat, a jeszcze inni, że poprzedniego dnia ostro zabalowałem! :P Zadziwiające, że i tak szło mi całkiem świetnie - w poniedziałek nagrałem 18 aneksów - może z litości dla mnie brali? ;P W pewnym momencie całkiem nie mogłem już mówić, więc zapytałem jedną z przełożonych, czy mam dalej rozmawiać, czy iść do domu? Powiedziała, że wybór należy do mnie. ...zostałem do końca! :] Obudziłem się jednak we wtorek, zjadłem śniadanie i stwierdziłem ...że jednak nie dam rady, bo całkiem głosuu nie mam! :/ Ubrałem się i poszedłem do przychodni. Oczywiście o godz. 8:20 już nie było numerkó do lekarza, więc powiedziano mi, żebym poczekał pod gabinetem i jeśli pani doktor będzie miałą chwilę, to mnie przyjmie - no wiecie: nie zaplanowałem tej niedyspozycji, więc nie zamawiałem numerka. ;) Siadłem pod gabinetem i nie czekałem nawet 15 minut (o ile pamiętam) i pani doktor mnie przyjęła. Osłychała, obejrzałą gardło, wypisałą receptę i L4~- aż do soboty włącznie! :/ ...z dzisiejszej perspektywy widzę jednak, że było to słuszne, bo po dziś dzień głosu jeszcze nie odzyskałem! :/ ...no i tak sobie siedzę w domu, trochę marnuję czas w necie, trochę czytam tę książkę, o której ostatnio pisałem, trochę oglądam jakieś zaległe filmy - ogólnie: CHORUJĘ! :( Aha, widzieliście tego prezentera Eska Tv??? No co za obleśny koleś... Wygina się w każdą stronę przy prezentacji piosenki, robi jakieś gejowskie ruchy - no naprawdę jest strasznie zniewieściały i odpychający... Ja nic nie mam do gejów, ale to jest żenada! :/ Dobra, więcej siły pisać dziś nie mam, jeszcze kilka ciekawostek zostało, ale to może jutro! Ps. Życzcie mi szybkiego powrotu do zdrowia!
sobota, 07 stycznia 2012
...się przeziębiłem!
No wiecie co? :/ Tego mi jeszcze brakowało! :((( Cały dzień przeleżałem dziś w łóżku z temperaturą 37,2 st. C. Na noc wypiję jakiś Fervex i mleko z miodem - mam nadzieję, że jutro będę już zdrów! :/ Kurde, MUSZĘ być zdrowy! Wszak po dostarczeniu do pracy zgody mojego lekarza na nadgodziny ...kadry zrozumiały to jako równocczesną zgodę na pracę w pełnym wymiarze czasu pracy! Sic! :/ Skutkiem czego w styczniu mam dwa razy po 4 dni pod rząd po 10 godzin!!! :/ Nie wiem, czy dam radę... W każdym razie mam jeszcze w przyszłym tygodniu pójść do kadr i zapytać, czy to sprawdzili! Nie spodziewałem się... mam nadzieję, że jednak będę pracował tak, jak wcześniej - a do PIPy i tak pójdę!!! ;> A tak a propos: bodaj w środę zawołał mnie jeden z liderów w celu podpisania nowej umowy... tym razem umowa jest NA 3 LATA!!! :))) Wiem, że to nadal "śmieciowa" umowa, ale i tak tak długiej jeszcze nigdy nie miałem!!! :))) Super, naprawdę, tylko... nie wyobrażam sobie pracowania na słuchawkach przez najbliższe trzy lata - w końcu nie po to kończyłem studia! o.O W poprzednim wpisie zapomniałem dodać, że S. się przyczepił, że nie rozmawiam ze swoją matką - wyjaśniać mu niczego nie zamierzam, nie jego sprawa. Gdyby jemu też ktoś tak ciągle składał nierealizowalne obietnice, to pewnie by mnie zrozumiał, ale nieważne! :/ Od 16 listopada zerwałem kontakt i nie wiem, co by się musiało stać, żebym się jeszcze do niej odezwał, to KONIEC! :/ ...i wcale mi z tym dobrze nie jest, ale cóż. Bodaj wczoraj zgłosiłem swojego bloga do konkursu "Blog Roku 2011" (http://tinyurl.com/73h76gx) - od razu statysyki oglądalności skoczył dwukrotnie - warto więc było choćby z tego prostego powodu! :P Co poza tym? Ano można sobie ostatnio coraz więcej poczytać, o tym, do czego zapewne doprowadzi w końcu ten niekończący się tzw. "kryzys ekonomiczny": http://alturl.com/tyezj - <<Konflikt między biedą a bogactwem ciągle się rozwija. W powietrzu wisi nowy i gigantyczny konflikt - ostrzegał na antenie TVN 24 w programie "Kropka nad i" senator Kazimierz Kutz. Polityk stwierdził, iż w każdym zakątku świata, ale "bardziej w bogatych państwach, niż w biednych", może dojść do wybuchu społecznego niezadowolenia. - Pełza to niebezpieczeństwo zbiednienia - dodał.>> Przyznacie... trudno się nie zgodzić! Tutaj też trochę na ten temat: http://alturl.com/bqdbs - <<Z najnowszych danych GUS wynika, że przez ostatnich 11 miesięcy szybko rosły wynagrodzenia w branżach, w których pracownicy zarabiają nawet dwukrotność średniej krajowej - na przykład w kopalniach, rafineriach i koksowaniach. Według dziennika, najmniej wzrosły pensje tych, którzy zarabiają najgorzej, na przykład zatrudnieni w przemyśle odzieżowym zarabiali średnio 1912 złotych - zaledwie o 82 złotych więcej, niż w 2010 roku. Zdaniem cytowanego przez "Dziennik Gazetę Prawną" socjologa profesora Henryka Domańskiego, dystans między zamożnymi a biednymi zwiększa się, co pogłębia rozwarstwienie w społeczeństwie.>> Myślicie, że ludzie długo to jeszcze wytrzymają? My już dawno przestaliśmy być godziwie traktowanymi pracownikami - sttajemy się w coraz szybszym tempie zwykłymi NIEWOLNIKAMI!!! :/ I żeby nie było, że to tylko Kutzowi się coś uroiło - podobnie myśli Lech Wałęsa (cokolwiek by o nim nie myśleć): http://alturl.com/hoi7d - <<Zdaniem byłego prezydenta Lecha Wałęsy niebawem Polsce grozi rewolucja. Wszystko przez to, że dzisiaj wielkie korporacje i "kapitaliści" nie szanują zwykłego człowieka. - Dzisiaj maszyna jest ważniejsza od człowieka. Kapitaliści są po to, żeby dawać zatrudnienie. Jak nie potrafią znaleźć pracy, to niech piramidy budują - mówił Wałęsa w "Faktach po Faktach" w TVN 24.>> Na dzisiaj to tyle - więcej może uda mi się napisać jutro (o ile będę się czuł lepiej), bo pewnie (jak zwykle) wielu kwestii nie poruszyłem. ;) Wybaczcie mi - tym razem wymówkę mam należytą - jestem chory i mam prawo! ;)
|